Któregoś dnia zadzwonił do mnie kolega i powiedział, że przeczytał świetną książkę. Autor Vladimir Volkoff, tytuł ?Gość Papieża?. Miał napisać recenzję, ale jak zawsze obowiązki mu przeszkodziły. Padło więc na mnie, tyle, że na rynku dostępna była tylko powieść ?Spisek?. Kolega miał rację ? to świetna literatura. Poszukałem informacji o autorze. Myślę, że nasi czytelnicy wiedzą o nim niewiele. Oto podstawowe dane:
?Vladimir Volkoff, Władimir Wołkow (ur. 7 listopada 1932 w Paryżu, zm. 14 września 2005 w Bourdeilles), pisarz francuski. Pochodził z rodziny emigrantów rosyjskich, był ciotecznym wnukiem kompozytora Piotra Czajkowskiego. Ukończył studia na Sorbonie, był profesorem Uniwersytetu w Liege. W czasie wojny algierskiej służył jako oficer wywiadu francuskiego. W Polsce znany głównie z prac dotyczących dezinformacji i propagandy. Bibliografia: ?Metro pour L’enfer? (1963) ? Nagroda im. Juliusza Verne’a, ?Montaż? (Le Montage, 1982) ? Nagroda Akademii Francuskiej ? w Polsce wydana w latach 80. przez Polonie Book Found i przedrukowana w drugim obiegu przez CDN. Wznowiona przez Klub Książki Katolickiej (KKK) w 2006; ?Dezinformacja ? oręż wojny? (La désinformation arme de guerre) ? w Polsce wydana przez wydawnictwo Delikon (1991) i Antyk (2000); ?Traktat o dezinformacji. Od Konia Trojańskiego do Internetu? (1999); ?Gość Papieża? (L’Hôte du Pape) wydanie polskie KKK 2005; ?Carskie sieroty? (Les orphelins du Tsar 2005) wydanie polskie 2006; ?Werbunek?, wydanie polskie KKK 2007; ?Kroniki anielskie?, wydanie polskie KKK 2007; ?Spisek?, wydanie polskie KKK 2008?.
Nie jestem w stanie ocenić całości jego twórczości, ale na podstawie tej jednej powieści mogę powiedzieć, że Volkoff świetnie łączył klasyczną literaturę sensacyjną z literaturą zaangażowaną. Nie przypadkiem jego książki wydaje u nas Klub Książki Katolickiej, bo Volkoff pisał z pozycji chrześcijańskich, a konkretnie prawosławnych, no i konserwatywnych. Ten ?biały? Rosjanin świetnie rozumiał nie tylko historię, ale i współczesność.
Powieść ?Spisek? rozgrywa się w ciągu jednego roku (2001-2002), tuż po ataku terrorystów islamskich na WTC w Nowym Jorku. Półtajna organizacja działająca w USA, nazywana w książce Klubem, prowadzi operację przeciwko Rosji. Główny bohater, Robert Chastow, ma za zadanie dotrzeć do wnętrza Ligi Bojarów, grupy rosyjskich intelektualistów spotykających się w Pałacu Myszkinów w Petersburgu. Liga Bojarów to trust mózgów planujących przyszłość Rosji. Klub chce wiedzieć o czym mówią na spotkaniach Ligi Bojarów, chce też sparaliżować jej działania i narzucić mediom jej czarny piar. W tym celu Chastow nawiązuję kontakt z czeczeńskimi terrorystami, którzy mają ?wejścia? w Rosji. W grze bierze też udział emerytowany pułkownik francuskich służb specjalnych, Samson Sangdeboeuf, który zabezpiecza interesy francuskiego koncernu naftowego w rejonie Morza Kaspijskiego. Francuz zaczyna grać po stronie Rosjan i z czasem demaskuje z nimi grę Chastowa. Koniec powieści jest jednak dla czytelnika zaskoczeniem.
Autor ?Spisku? odsłania przed nami kulisy wielkiej gry, która toczy się już od dziesięcioleci. Klub chce zniszczyć Rosję, bo według niej, to ona stoi na drodze do głównego celu ? likwidacji państw, narodów i utworzenia rządu światowego. Młody Robert jest tylko ogniwem w sztafecie pokoleń jego rodziny. W Klubie działał już jego dziadek. Zostawił mu list-testament, w którym wyjawił mu cele organizacji: ?Nasz Klub wypowiedział wojnę człowiekowi na koniu już dawno temu. Zawsze byliśmy po stronie słabszych (a w każdym razie mniej silnych), biednych (a w każdym razie mniej bogatych) i to nie z powodu chrześcijańskiego lub wrodzonego współczucia, ale z powodu głębokiego przekonania, że ludzie powinni być równi. I nie chodzi wcale o to, że rodzą się równi ? każdy głupi widzi, że wcale tak nie jest, i że równymi trzeba ich dopiero uczynić. Oczywiście, byłoby idealnie, gdyby wszyscy ludzie mogli być bogaci, ale skoro to niemożliwe, to lepszym światem jest taki, w którym wszyscy są biedni, niż taki jak nasz, w którym istnieją i biedni, i bogaci. Tak, równość nie jest naturalna, jest nawet absolutnie sprzeczna z naturą i właśnie dlatego narzucenie jej kosztuje tak drogo (licząc w pieniądzach i w ludzkim życiu), ale tym, co odróżnia człowieka od zwierzęcia, jest właśnie fakt, iż nie jest on ograniczony przez własną naturę. No, bo powiedz: czy jest naturalne skakanie ze spadochronem lub spacerowanie po księżycu jak Neil Armstrong?
Celem naszego Klubu (przynajmniej moim zdaniem) jest stworzenie ludzkości wolnej od konfliktów. Jest tylko jeden sposób, żeby osiągnąć ten cel: globalny rząd. A nie będzie globalnego rządu, dopóki będą istnieli ludzie na koniach, zazdrośni o swoje przywileje. Żeby stworzyć globalny rząd, trzeba możliwie osłabić wszystkie dotychczasowe rządy, poza jednym (tak się składa, że chodzi o nasz), który musimy infiltrować (nie będzie to trudne). Od początku swego istnienia Klub wysadził już z siodła wielu kawalerzystów, w tym, na początku wieku ? bagatela! ? trzech europejskich cesarzy (gdy dojdę do końca tych wyznań, zobaczysz, że Twój stary Dziadek odegrał w tej operacji pewną rolę). Następne pokolenie nie spoczęło na laurach i pewnego dnia dowiesz się, jak w latach trzydziestych finansowaliśmy jednocześnie Hitlera i Stalina, czego skutki są ci znane ? klęska Niemiec i zachwianie posadami ZSRR (?)
Wracam do Rosji. Przypomnij sobie słowa, które Turgieniew włożył w usta Putuginowi w ?Dymie?. ?Gdyby nagle jakiś naród miał zniknąć z powierzchni ziemi wraz z wszystkim, co kiedykolwiek wynalazł, nasza prawosławna mateczka-Rosja mogłaby spokojnie spaść w otchłań, nie poruszywszy ani jednego gwoździka, ani jednej szpileczki; wszystko zostałoby na swoim miejscu, bo nawet samowar, łapcie, duga czy knut ? te słynne rosyjskie produkty, nie przez nas zostały wynalezione”. To nieprawda. Nie tylko dlatego, że w ten sposób świat stałby się uboższy, pozbawiony ikon, muzyki klasztornej i całego dziewiętnastowiecznego malarstwa, literatury i muzyki rosyjskiej, ale przede wszystkim dlatego, że Rosja to INNY WARIANT HISTORII LUDZKOŚCI, co paradoksalnie sprawia, że z punktu widzenia Klubu byłoby dobrze, gdyby zniknęła?.
Przesłanie powieści jest więc jasne ? Rosja, ze swoją specyfiką cywilizacyjną, ową ?innością?, odpornością na wpływy ideologiczne Klubu ? jest wrogiem śmiertelnym. Dlatego z nią walczą, przy pomocy potęgi USA. Ale dla Klubu USA to też tylko narzędzie, bynajmniej nie chodzi o interesy tego kraju ? celem jest rząd światowy, zwycięstwo globalizmu. To pachnie trochę Sołżenicynem, trochę francuskim autorem książek o spisku światowym ? Pierre de Villemarest`em. To nie przytyk, to zaleta tej książki. Historia, wbrew temu, co stwierdził 20 lat temu Francis Fukuyama ? nie skończyła się. Gra toczy się dalej. Pewnie przesłanie tej powieści (Rosja jako ostatni bastion starych dobrych zasad) nie spodoba się naszym rusofobom, bo oni widzą w Rosji wciąż ?imperium zła?. Na koniec autor, jak już wspomniałem, zaskakuje czytelnika. Klub jest w rzeczywistości gigantyczną fikcją, jego działalność nie opiera się na żadnych zasadach ? jednym motorem jest nihilizm i chęć zniszczenia wszystkiego. Z ekranu komputera Chastowa patrzy na niego szef, dr Kirsten, jeden z ?patriarchów?, którego twarz w pewnym momencie przekształca się w twarz belzebuba.
Vladimir Volkoff, ?Spisek?, Klub Książki Katolickiej 2008, ss. 511