Mar 24 2009
Los historyka
Po ciężkiej chorobie zmarł w Warszawie w wieku zaledwie 61 lat prof. Paweł Wieczorkiewicz. W ostatnich latach był bardziej znany z telewizji, gdzie był częstym gościem, niż z bogatego dorobku naukowego. Zresztą właśnie to publicystyczne zaangażowanie stało się przedmiotem kontrowersji. Wybitny znawca historii Rosji i sowietolog stał się zwolennikiem koncepcji zgoła antyrosyjskich, dawał swoje nazwisko do uzasadniania polityki wschodniej jednoznacznie wymierzonej w Rosję. Cierpiał na tym wizerunek profesora jako naukowca, ucznia legendarnego prof. Ludwika Bazylowa. Przed laty Wieczorkiewicz był zwolennikiem realistycznej wizji historii, inspirował go raczej Roman Dmowski a nie Józef Piłsudski. Mniej więcej od końca lat 90. XX wieku przeszedł ewolucję, która zaprowadziła go do obozu wielbicieli „Wielkiego Marszałka”.
Poznałem go jako student Wydziału Historycznego Uniwersytetu Warszawskiego pod koniec lat 70. Jego zajęcia pamiętam po dziś dzień – były inspirujące i niezwykle ciekawe. Ówczesny doktorant odsłaniał przed nami zawiłości historii sowieckiej, rozkładał na czynniki pierwsze sowieckie politbiuro, podając nam kto był jakiej narodowości. Był po uszy zanurzony w rosyjskiej historii, fascynowała go np. marynarka wojenna Rosji, z czasem zaczął sympatyzować z „białą” Rosją. Ostatni raz widziałem się z nim gdzieś w połowie lat 90. Mówił, że jest przerażony poziomem naszych polityków, ich niezrozumieniem Rosji i jej znaczenia dla Polski. Podkreślał, że najwybitniejszym polskim myślicielem politycznym był Roman Dmowski, a „Myśl Polska” jednym z niewielu pism, które daje się czytać. Nigdy więc nie mogłem zrozumieć tego, co się stało z profesorem pod koniec życia. Można, owszem, zmieniać poglądy, ale chyba w tym przypadku granice zostały przekroczone. Słuchanie profesora w ostatnich latach było dla mnie smutnym przeżyciem. On, który mógł być wielkim autorytetem w sprawach Rosji, kontynuatorem dorobku Ludwika Bazylowa, naszym przewodnikiem w kontaktach z tym krajem – stał się publicystą, anegdociarzem, sensatem i – niestety – rusofobem.
Mimo to zapamiętam go takiego, jakim go znałem – erudytę, zakochanego w Rosji, wybitnego historyka. Przypomnijmy jego najważniejsze książki: „Polityka zagraniczna II Rzeczypospolitej na tle sytuacji europejskiej w latach 1918-1939” (1982) „Stalin i generalicja sowiecka w latach 1937-1941 (1993), „Sprawa Tuchaczewskiego” (1994), „Historia wojen morskich, t. 1-2 (1995), „Historia polityczna Polski 1935-1945 (2005).
Cześć Jego Pamięci!