Jan 13 2010
Kasa za „walkę o wolność”
Jan Maria Rokita otrzyma 25.000 zł odszkodowania za to, że w stanie wojennym przez pół roku był internowany. Nie jest to pierwszy tego rodzaju przypadek – podobne lub większe sumy otrzymali inni działacze „Solidarności”. Ludzie ci bardzo chętnie porównują się z tymi patriotami polskimi, którzy przed 1918 rokiem i potem (okres II wojny światowej) walczyli o niepodległą Polskę. Zawsze budziło to mój wewnętrzny opór – nawet bez jakiejś wielkiej analizy każdy normalnie myślący człowiek czuje, że jest to zwyczajna granda i hucpa. To nic innego jak próba dodania sobie splendoru, znaczenia większego, niż się miało, chęć postawienia siebie obok najbardziej znaczących postaci polskiej historii. Służy też temu niemal taśmowo przyznawane takim osobom wysokich odznaczeń państwowych.
Widowisko to – żal to stwierdzić – wypada żałośnie i żenująco. Gwiazda to nie Piłsudski czy Sławek, Walentynowicz to nie Juszkiewiczowa czy Szczerbińska, a Rokita to nie Dmowski czy Popławski. Tamto pokolenie było naprawdę ideowe, bez względu na polityczną barwę, tamto pokolenie miało swój honor i poczucie dumy. Czy ktoś po 1918 roku mógł nawet pomyśleć, że Roman Dmowski, który w X Pawilonie warszawskiej Cytadeli spędził pół roku – wystąpi do sądu o odszkodowanie pieniężne!? Nikomu nawet przez myśl to nie przeszło, bo dla tych ludzi walka o Polskę niepodległą była służbą, za którą nagrodą było odrodzone państwo. Gdyby ktoś z byłych więźniów Cytadeli wystąpił z takim pozwem, byłby skończony w opinii publicznej, jak i we własnym obozie politycznym. Taka jest różnica między tamtym pokoleniem, a obecnym. To jest przepaść, tak jak między celą w warszawskiej Cytadeli i miejscem pobytu w „obozie” dla internowanych w stanie wojennym.
Leave a Reply
You must be logged in to post a comment.